Ruszamy...
Po walce z bankami nastał czas walki z pogodą, niestety w maju trafił się nawet śnieg :) Pierwszy termin kopania fundamentów okazał się falstartem bo o 7 rano telefon, że Pan od koparki musi jechać na awarię do elektrociepłowni bo ma z nimi umowę, przełożyliśmy kopanie na za 3 dni... i nadszedł pogodowy armagedon, śnieg sypał jak w Styczniu ale daliśmy radę. Niestety wykopy były prowadzone pod czujnym nadzorem starej ekipy pseudo budowlanej, Pan szef nerwowo spogladał na zegarek chcac zabrać z działki swoich pijaczków i niech operator koparki sam sobie kopię. W rezultacie sam pojechał i zostawił tych dwóch co tylko czekali żeby zrobić kurs do sklepu...
Komentarze